Dawno nie pisałam. Ostatnio miała dosyć trudny okres w swoim życiu. Potrzebowałam zmian, czegoś innego, jakiegoś progresu. Czegoś co pchnęło by mnie na przód, jakiegoś bodźca. Miałam dosyć patrzenia na wszystkich tych, którzy grali jakieś dziwne role i udawali moich przyjaciół. Czułam, że robie się coraz słabsza i spadam w dół. Zrozumiałam to dopiero wtedy, kiedy zostałam sama ze swoimi problemami i nikt nie był w stanie, nie chciał, a nawet nie spróbował mi pomóc. Ludzie się zmieniają. Coraz więcej z nich myśli tylko i wyłącznie o sobie. To przykre, ale zachowują się jak pijawki, które chcą wyssać z Ciebie wszystko co dobre nie dając nic w zamian. Wiem, że sama nie zawsze jestem w porzadku. Staram się jednak żyć w taki sposób, aby nie ranić innych.Nie budować swojego szczęścia na ich nieszczęściu. Musiałam jednak coś zmienić, żeby nie spaść na dno.Dostrzegłam, kto tak na prawdę dobrze mi życzy. Czuję się lepiej, zdecydowanie. Chcę piąć się do góry i spełniać swe marzenia . Chcieć to móc, trzeba tylko podjąć wyzwanie i zmobilizować się do działania :)
Dodaje kilka zdj, tak dla urozmaicenia :)
środa, 14 września 2011
poniedziałek, 18 lipca 2011
jea
Czuję się wielce uradowana,bo już jutro wyjeżdżam z Polski . Jadę do Francji, Hiszpanii i Włoch <3 już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła wylegiwać się beztrosko na leżaku i pić zimne napoje :) będzie cudownie .
A to taki mały mix zdjęć :)
ooo a tu po prawej stronie jest moja mama, która zawsze przypominała mi Julie Roberts :) stąd ten kolaż:)
A to taki mały mix zdjęć :)
ooo a tu po prawej stronie jest moja mama, która zawsze przypominała mi Julie Roberts :) stąd ten kolaż:)
sobota, 2 lipca 2011
rainy days
uhh, ale fataalna pogoda ...od kilku dni pada deszcz i jest chłodno...lato jest latem i powinno być ciepło ! :) takie dni powinny poczekać na jesienną porę. Siedzenie w domu i patrzenie się w okno za którym kropi deszcz nie jest niczym miłym. Najchętniej wyjechałabym z Polski gdzieś, gdzie jest ciepło :)
Mam na sobie: spódnica-stradivarius, bluzka-simple, sweterek-new look.
Mam na sobie: spódnica-stradivarius, bluzka-simple, sweterek-new look.
piątek, 24 czerwca 2011
better and better
Czas goi rany..zgodzę się z tym. Jest dużo lepiej, ale nadal odczuwam jakiś dziwny niepokój. Uświadomiłam sobie, że każdy cios sprawia, że jestem silniejsza. I, że dzieje się tak, po to, abym przyzwyczaiła się do bólu, rozczarowań oraz nauczyła się dostrzegać osoby, które trwają przy mnie niezależnie od wszystkiego i są cenniejsi niż złoto :) Jeszcze kilka dni temu oddałabym wiele za możliwość cofnięcia czasu, ale dziś wiem, że muszę uszanować doświadczenia życiowe i wyciągnąć z nich wnioski.
niedziela, 5 czerwca 2011
siabada
ah, wakacje, wakacje <3 jest cudownie , masa wolnego czasu, rozrywki, spanie do oporu. Niby powinnam czuć się wyśmienicie i być niesamowicie radosna...ale jednak coś nie daje mi spokoju. Czasami jest tak, że jakieś wydarzenie z przeszłości nie pozwala nam się w pełni cieszyć teraźniejszością i czujemy, że wpadamy w problem jak w bagno. I niczego tak bardzo nie pragniemy jak uspokojenia i zrzucenia tego ciężaru, który "spoczywa" nam uporczywie na duszy...Podejrzewam, że każdy ma takie chwile, kiedy wątpi w to czy na pewno dobrze zrobił i oddałby wszystko za to, żeby cofnąć czas. niestety....należę do osób, które kumulują w sobie smutek i usiłują sprawiać wrażenie radosnej i beztroskiej osoby.Jednak kiedy jestem sama zaczynam płakać i tak bez końca, próbując znaleźć odpowiedź na to ile jeszcze zdołam znieść . Myślę o tym co skłoniło mnie do tego aby zaśmiecić swoją duszę i dlaczego "życie" potrafi być tak bardzo upokarzające. Dobrze. koniec tego biadolenia. Czekam na lepszy czas.
Mam na sobie: spodenki-cubus, bluzka w paski- new look, bluzka (tuba)-top shop, botki- new look, naszyjnik, bransoletki- h&m
środa, 25 maja 2011
z braku laku
Nienawidzę tego, że nagminnie wmawiam sobie pewne rzeczy...a później przychodzi rozczarowanie i zawód.(...) nieistotne.
Po maturach nastał czas wakacji :) bardzo mnie to cieszy, pomimo tego, że nie mam skonkretyzowanych planów na najbliższy czas. Jest tylko jeden minus. Ten ogrom wolnego czasu już powoli zaczyna mnie przytłaczać i w pewien sposób ograniczać. Brak konstruktywnych zajęć skłania mnie do zachłannych rozmyśleń na temat swojego życia i układania planu do którego zaczynam się przyzwyczajać i wierzyć w to, że wszystko idealnie się potoczy. A jak wiadomo życie lubi płatać nam figle...na tym polega jego urok. Tak więc czym prędzej muszę znaleźć sobie jakieś twórcze zajęcie i przestać zatracać się we własnym, wyimaginowanym świecie.
Mam na sobie : spódnica-top shop, bluzka- H&M, paski-sh.
W każdym razie..tak jak każda kobieta chciałabym "zdobyć" to co sobie zamierzyłam. I pragnę osiągnąć swój cel, nie wiem jeszcze w jaki sposób to zrobię. Ale uda mi się.
Po maturach nastał czas wakacji :) bardzo mnie to cieszy, pomimo tego, że nie mam skonkretyzowanych planów na najbliższy czas. Jest tylko jeden minus. Ten ogrom wolnego czasu już powoli zaczyna mnie przytłaczać i w pewien sposób ograniczać. Brak konstruktywnych zajęć skłania mnie do zachłannych rozmyśleń na temat swojego życia i układania planu do którego zaczynam się przyzwyczajać i wierzyć w to, że wszystko idealnie się potoczy. A jak wiadomo życie lubi płatać nam figle...na tym polega jego urok. Tak więc czym prędzej muszę znaleźć sobie jakieś twórcze zajęcie i przestać zatracać się we własnym, wyimaginowanym świecie.
Mam na sobie : spódnica-top shop, bluzka- H&M, paski-sh.
W każdym razie..tak jak każda kobieta chciałabym "zdobyć" to co sobie zamierzyłam. I pragnę osiągnąć swój cel, nie wiem jeszcze w jaki sposób to zrobię. Ale uda mi się.
-carott
środa, 11 maja 2011
Aww, cóż za fenomenalna, ciepła noc. Pogoda jest wyśmienita,pachną bzy..żyć nie umierać. A ja zamiast spacerować po parku, zachwycając się urokami życia siedzę nad swoją nędzną prezentacją maturalną :) Tak, mogłam zrobić ją wcześniej, ale jestem niezwykle leniwą osobą i odkładam dosłownie wszystko na ostatnią chwilę. To chyba jedna z moich największych wad. Szukam tysiąca powodów, które mogłyby mnie usprawiedliwić, znajduję i co najciekawsze- są na tyle przekonujące, że sama zaczynam w nie wierzyć.Genialnie jest manipulować samą sobą. Czuję niezwykle silną potrzebę odreagowania i odstresowania się, ale muszę być silna i przeczekać ten okres.(brzmi dosyć desperacko :P). Kosztuje mnie to naprawdę wiele wysiłku i wewnętrznego samozaparcia. Ale pociesza mnie to, że jest to ostatni moment przed wakacyjnym zatraceniem się i autodestrukcją(znowu dosyć poważnie zabrzmiało). Aczkolwiek uważam, że po trudach matur należy mi się takie frywolne bimbanie sobie, w granicach rozsądku, oczywiście.:) Mam ogromną nadzieję, że uda mi się zrealizować cele jakie sobie zamierzyłam, i będę mogła wypocząć.
Przygotowywanie mojej prezentacji wygląda mniej więcej tak :
+plus desperackie użalanie się nad sobą, powtarzanie w kółko nacechowanego negatywnymi emocjami słowa "nienawidzę",oraz szukane pocieszenia i wsparcia w osobach trzecich.Więc chyba nie jest zbyt dobrze i chyba nie ma się czym chwalić ale who cares ?!
Dobrze. Miałam okazję wyżalić się Wam, czuję się usprawiedliwiona i z czystym sumieniem mogę kontynuować żmudne prace nad swoją wyśmienitą prezentacją :)
-carott
Subskrybuj:
Posty (Atom)













